Rozwój meblarstwa polskiego
Pomimo ogólnego upadku organizacji cechowych, które w drugiej połowie XVIII w. tracą powoli swe znaczenie, dość poważną rolę odgrywa nadal zrzeszone w cechach rzemiosło stolarskie. Tłumaczy się to — obok poważnych zamówień na sprzęt kościelny — wzrastającym zapotrzebowaniem na meble i różne roboty stolarskie do pałaców, domów i dworów, w związku z rozwojem kultury wnętrz w XVIII wieku oraz niewielką konkurencją ze strony powstających dopiero wówczas manufaktur. Jednak i w tej dziedzinie zaczyna nabierać coraz większego znaczenia rzemiosło nie zorganizowanej. Jurydyki w miastach posiadają najczęściej własnych rzemieślników. Dwory, bardziej oddalone od większych ośrodków cechowych, korzystają z pracy miejscowych stolarzy, często nie wykwalifikowanych, wykonujących mniejsze roboty i konserwację sprzętów.
Do większych prac, np. urządzeń całych wnętrz, sprowadzano na prowincję rzemieślników z dużych ośrodków. Tak więc na przykład dwór królewski lub magnacki, przy czasowej nawet zmianie miejsca pobytu, woził za sobą rzemieślników. Ochotki pisze o przygotowaniach w Łabuniu, gdzie w r. 1787 wojewoda kijowski Stempkowski urządzał swój pałac na przyjęcie Stanisława Augusta jadącego do Kaniowa: „pan wojewoda wyprawił mnie z Warszawy do Łabunia, kilką dniami wprzódy wyjechał Werner z ośmiu brykami napełnionymi różnymi meblami, adamaszkami i atłasami w desenie, z tapicerami, stolarzami i mnóstwem rozmaitych rzemieślników”.
Magnaci przy swych dworach zatrudniali stale większą ilość wykwalifikowanych rzemieślników, których sprowadzali z najrozmaitszych miejscowości i osiedlali u siebie na stałe. Radziwiłłowie w Nieświeżu, Białej i Łach-wie mieli stolarzy gdańskich, litewskich i miejscowych, którzy z „pańskiego materiału” robili „ordynaryjne roboty”.